Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
172 posty 28 komentarzy

zaolziak

redi - doc.dr Rudolf Jaworek,ekonomista,emeryt.Autor wielu publikacji gospodarczo - społecznych i wierszy satyrycznych.

Zakony walczące w imieniu Chrześcijan (Część II)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Omówienie działań zakonów Krzyżaków, Jezuitów i Dominikanów.

 

Zakony walczące w imieniu Chrześcijan (CzęśćII)

Zakon Krzyżacki

Powstał z inicjatywy papieża w czasie wypraw krzyżowych, Jego początkiem było otworzenie w r. 1130 hospicjum w Jerozolimie dla niemieckich pielgrzymów. Po utracie Jerozolimy 1187r. (III Krucjata) zakład ten przestał istnieć. Pojawił się znowu w czasie oblężenia Akkony i pełnił rolę szpitala dla Niemców. W 1198r. kroniki odnotowują przekształcenia szpitala w zakon rycerski o nazwie Bracia Szpitala Najświetszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Godność wielkiego mistrza objął Henryk Walpot, dotychczasowy zarządca placówki W tym samym roku zakon został zatwierdzony przez papieża i obdarowany licznymi dobrami na Sycylii, a później i w Niemczech.

Najważniejszą grupę zakonników stanowili rycerze. Bratem-rycerzem mógł zostać w zasadzie tylko człowiek pochodzący z rodu rycerskiego, którego językiem ojczystym był niemiecki. Zakon nie stawiał wstępującym wielkich wymagań: kapłani zakonni mogli rozgrzeszać tych, którzy wcześniej popełnili gwałt lub morderstwo, napadali na chrześcijan, palili domy i kościoły. Długi zaciągnięte przez wstępującego do zgromadzenia ulegały likwidacji. W zakonie można było więc znaleźć schronienie przed sprawiedliwością świecką, pod warunkiem poddania się żelaznej dyscyplinie wojskowej. Przełożeni surowo karali nieposłuszeństwo, a tych, którzy opuścili szeregi zgromadzenia ścigał zakon i władze kościelne.

Na czele zakonu stał wielki mistrz - wszyscy członkowie zgromadzenia zakonnego byli zobowiązani do bezwzględnego posłuszeństwa jego rozkazom. W najważniejszych sprawach mistrz decydował w porozumieniu z kapitułą generalną, zbierającą się raz do roku w siedzibie głównej zakonu. W skład kapituły generalnej wchodzili mistrzowie krajowi (niemiecki, pruski, inflancki) oraz urzędnicy zakonu: wielki komtur (kierownik gospodarczy), wielki marszałek (szef wojskowy), wielki szpitalnik (odpowiedzialny za działalność charytatywną), wielki szatny (zajmujący się odzieżą i ekwipunkiem), wielki skarbnik, a od XIV wieku także mincerz zakonu (czuwający nad mennicą) i wielki szafarz (kierujący handlem).

Zakon zyskał na znaczeniu, po wstępnym okresie braku rozwoju, za czwartego wielkiego mistrza Hermanna von Salzy (1029 – 1239) przyjaciela papieża i cesarza. Stało się inspiratorem i realizatorem pomysłu zdobycia w Europie Wschodniej obszarów i założenia na nich państwa zakonnego.

Pierwszym krokiem w tym kierunku było nadanie zakonowi posiadłości i przywilejów przez króla Węgier Andrzeja II.. Krzyżacy miast walczyć z poganami powiększali swe posiadłości, budowali zamki i sprowadzali z Niemiec osadników. Korzystając ze swych znajomości otrzymane ziemie zmienili na „ojcowiznę św. Piotra” co zwalniało ich od zwierzchnictwa królewskiego. Król oburzony tą manipulacją przepędził krzyżaków ze swego kraju. Był to rok 1225.

Na szczęście dla zakonu w tym czasie zwrócił się do jego kierownictwa polski książe Konrad I Mazowiecki z prośbą o pomoc w zwalczaniu sąsiednich plemion, zwłaszcza Prusów.. W zamian obiecał zakonowi Ziemię Dobrzyńską..

Przybyły oddział, wspomagany przez rycerzy zachodnio-europejskich, w przeciągu dziesięciu lat zajął olbrzymie obszary Pomorza i Prus, wycinając tamtejszą ludność, a na zdobytych terenach budując warowne zamki.

W 1233 r. Uderzyli Krzyżacy na Pomeranię i zajęli ją dzięki pomocy wojskowej książąt polskich, w tym Świętopełka pomorskiego.

 Pokojowa misja biskupa Chrystiana straciła rację bytu, a on sam dostał się, ku zadowoleniu Krzyżaków, do niewoli jednego z plemion pruskich. Jego stolicę - sławny w dziejach Pomorza nadwiślańskiego Zantyr - pozyskał niebawem Zakon i uczynił go ośrodkiem komturii czyli okręgu administracyjno-wojskowego, siedzibą konwentu, składającego się z 12 rycerzy i 6 księży.

W 1237 roku Krzyżacy połączyli się z działającym w Inflantach zakonem rycerskim Braci Chrystusa, zwanym od czerwonego krzyża z mieczem na czarnym płaszczu - Zakonem Kawalerów Mieczowych. Połączenie zgromadzeń wyznaczyło cel ekspansji: Żmudź i Litwę, które oddzielały tereny opanowane przez oba zakony. W latach pięćdziesiątych XIII wieku Krzyżacy zbudowali Kłajpedę i Królewiec. Ostatnim podbitym przez nich terytorium pruskim była Jaćwież (Sudowia), opanowana w 1282 roku.

Po zagrabieniu przez Krzyżaków Pomorza (1308 –1309) zakon swoją siedzibę przeniósł z Wenecji do Malborka. Rozbudowana do ogromnych rozmiarów warownia malborska zasłynęła z walorów militarnych, a także z niebywałego bogactwa oraz ze wspaniałych biesiad w towarzystwie białogłów doprowadzanych z miejscowego zamtuza, utrzymywanego przez stołeczny konwent. Skarbiec Zakonu pęczniał od złota

Wielka wojna z Polską w latach 1410 - 1411 zakończyła okres świetności stolicy państwa Zakonu, która w trzy lata po wybuchu wojny trzynastoletniej dostała się w ręce polskie. W dniu 6 czerwca 1457 r. wielki mistrz Ludwik von Erlichshausen płacząc i złorzecząc wojskom zaciężnym, które wydały twierdzę Polakom, opuszczał na zawsze Malbork. W dwa dni później król Kazimierz Jagiellończyk wjechał na zamek bramą przy zachowanej baszcie Kominki i objął go w posiadanie Polski na 315 lat. Krzyżacy władali zamkiem przez 173 lata.

Traktaty pokojowe z 1411 i 1466 r. załamały potęgę polityczną i gospodarczą Zakonu oraz ograniczyły terytoria państwa krzyżackiego. W 1467 r. Krzyżacy zmuszeni zostali przenieść swą stolicę do Królewca.

W 1525 r. w Krakowie zawarto układ: wielki mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern, wszyscy bracia zakonni i poddani zakonu mieli przyjąć luteranizm (rezygnowali w ten sposób z opieki i protekcji papieża i cesarza). Państwo zakonne stawało się państwem świeckim - lennym księstwem w dziedzicznym posiadaniu Albrechta i jego męskich potomków. Jego władca - książę pruski otrzymywał miejsce w polskim senacie, zobowiązywał się do pomocy wojskowej i finansowej Polsce.

 

Zakon Jezuitów (Towarzystwa Jezusowego) otrzymał 3.X.1539 r. w Tivoli zatwierdzenie wstępnej reguły zakonnej. Udzielił go Papież Paweł III a potwierdził listem apostolskim 27. IX. 1540r. Następnie papież Juliusz III 21. VII. 1550 zatwierdził rozszerzoną wersję reguły i określił przywileje Zakonu.

Inicjatorem powstania zakonu był Ignacy Loyola, były oficer wojska Hiszpanii, który ranny, przez długi czas hospitalizacji studiował posiadana książkę zawierającą nauki Jezusa Chrystusa. Po podleczeniu zdrowia zapisał się na uniwersytet Sorbony. !3. VIII. 1534, w kaplicy św. Dionizego, wraz z grupą kolegów studentów, złożył ślub czystości, ubóstwa i postanowienie pielgrzymki do Jerozolimy. Grupa ta spotkała się po trzech latach w Wenecji. A ponieważ w tym czasie pielgrzymka do Jerozolimy była niemożliwa, oddali się do dyspozycji papieża.. Złożyli wówczas oprócz trzech zwykłych ślubów, także ślub bezwzględnego posłuszeństwa papieżowi.

Zakon Jezuitów był ściśle zhierarchizowaną strukturą, na czele której stał generał, (mistrz) rezydujący stale w Rzymie. Zwano go także „Czarnym Papieżem”. Zakon wyróżniały od innych zakonów następujące cechy:

-Stałe ćwiczenia duchowe;

-Wybór członków odbywał się z uwzględnieniem wysokich zdolności i silnej, twórczej osobowości kandydata.

-Stała edukacja członków zakonu.

-Większa otwartość ideologiczna od innych zakonów.

-Nacisk na bycie tam, gdzie decydują się losy świata.

-Nacisk na efekt pracy na zewnątrz, czyli obok modlitwy i działanie.

-Działalność misyjna (między innymi z powodzeniem w Chinach, a także w Paragwaju.

-W ciągu pierwszych czterech wieków – walka ideologiczna z reformacją i organizowanie edukacji na wszystkich szczeblach.

-W niektórych krajach (Hiszpanii, Włoszech, Polsce) stworzenie podstaw szkolnictwa podstawowego i średniego.

-Co wyróżniało zakon negatywnie to stosowanie w działaniu zasady „cel uświęca środki” a także pogląd, że człowieka można pozbawić życia bez sądu jeśli jest heretykiem.

Jezuici wywierali wpływ na kierunek rządów, a przede wszystkim inspirowali prześladowania protestantów (Hugenotów). Ich wpływ na cywilizację europejską był ogromny.

Nie dziwi więc, że byli spowiednikami ówczesnych władców(królów) zwłaszcza dynastii Burbonów. (Zapoczątkował zwyczaj spowiadania się u jezuitów król francuski Henryk II w r. 1575. Jego spowiednikiem był jezuita Edmond Anger). Prześladowania protestantów przyjęły masowy i krwawy charakter jak np. znana z historii „Rzeź Hugenotów”:

„W nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 roku w Paryżu miał miejsce pogrom hugenotów. Tę pamiętną noc nazwano nocą św. Bartłomieja, od imienia jednego z apostołów, którego święto przypada na 24 sierpnia. Inicjatorką tej rzezi była Katarzyna Medycejska.

W połowie XVI wieku na terenie Francji znajdowało się ponad 2 tys. gmin hugenockich, do których należało około 400 tys. wiernych. Doktryna religijna Kalwina zdobywała coraz większą liczbę wyznawców, już nie tylko wśród kupców, rybaków i żeglarzy, ale także wśród intelektualistów i drobnej urzędniczej szlachty.

Ówczesną Francją w rzeczywistości rządziła matka króla Karola IX de Valois - Katarzyna Medycejska. Toczyła ona zaciekłe wojny religijne z kalwinami. Kiedy zorientowała się, że prowadzone przez nią wojny właściwie nie przechylają szali zwycięstwa na stronę katolicką, 8 sierpnia 1570 roku zawarła pokój w Saint Germain. Na jego mocy protestantom przyznano wolność religijną poza Paryżem, amnestię i dostęp do urzędów państwowych.

Wyrazem braterstwa między dwiema religiami miało być małżeństwo hugenota - księcia Henryka Burbona z katoliczką – księżniczką Małgorzatą de Valois – córką Katarzyny Medycejskiej. Ślub zaplanowano na 18 sierpnia 1572 roku. Na uroczystość przybyła do Paryża szlachta hugenocka z całego kraju. Sytuację wykorzystała Katarzyna Medycejska i wraz ze swoimi jezuitami, przygotowała plan wymordowania wszystkich hugonotów, którzy przybyli do stolicy Francji. Zaskoczeni we śnie ludzie, ogarnięci panicznym strachem pozwalali się mordować bez oporu. Zabijano bez litości starców, kobiety i dzieci. Mordy nie ograniczyły się do Paryża. W rezultacie śmierć poniosło kilkanaście tysięcy osób”. (patrz internet: Polskie Radio PL- Historia)

Działalność Zakonu wywoływała w krajach europejskich ale i w dalekim świecie (Chiny, Paragwaj) waśnie, zgorszenie, bunty i rozruchy, a jego działanie, było nieraz sprzeczne nawet z polityką panującej dynastii. Zakon, stanowiący nieomal państwo w państwie wywołał reakcję głów panujących. Królowie z dynastii burbonów Francji, Hiszpanii, Portugalii, Sycylii wypędzili Jezuitów ze swych posiadłości i żądali od papieża rozwiązania tego zakonu. Opinia o działaniach zakonu uległa pogorszeniu. Na jej kształtowanie wpływały takie zdarzenia jak skandal finansowy przełożonego zakonu na Martynice, bunt mieszczan w Madrycie i inne. Dekretem króla Karola III z 1766r. jezuici zostali wypędzeni z kraju i kolonii; w 1768 r. wypędzono ich z księstwa Parmy, a Wielki Mistrz Zakonu Kawalerów Maltańskich wypędził ich z Malty.

W 1772r papież Klemens XIV zamknął Kolegium Jezuickie w Rzymie, a następnie domy i kościoły jezuitów w krajach papieskich. W tym czasie Zakon stanowił potęgę i miał 41 prowincji, 24 domów profesorów, oraz 1538 domów, kolegiów, seminariów i innych jednostek.

Renesans Zakonu nastąpił w 1814r. Wtedy to papież Pius VII przywrócił zakon ponownie do życia w związku z nasilającym się zagrożeniem Kościoła przez masonerię.

Aktualnie Jezuici wywierają znaczący wpływ na politykę światową. Posiadają ok. 19 tyś. członków i działają w 114 krajach.

Obok Jezuitów, walkę o czystość wiary Kościoła katolickiego prowadziły również zakony braci franciszkanów i braci dominikanów.

 

Zakon Dominikanów

Początki zakonu dominikanów wiążą się z langwedocką misją nawrócenia katarów. Do legatów i misjonarzy cysterskich przyłączyli się w 1206 dwaj kapłani z Kastylii: biskup Osmy Diego z Acebes i podprzeor jego kapituły św. Dominik Guzman. Obok apostolskich wędrówek od domu do domu nowi misjonarze, mający odpowiednie przygotowanie teologiczne i oratorskie, organizowali uczone dysputy z katarami i waldensami (np. na zamku w Pamiers w 1207), starając się przy pomocy argumentów wykazać fałsz ich nauki. Papież Innocenty III w pełni zaakceptował ich metody. Wstępną aprobatę papieską otrzymali podczas czwartego soboru laterańskiego, w którym św. Dominik uczestniczył osobiście. 22 grudnia 1216 papież Honoriusz III wydał bullę zatwierdzającą nowy zakon w Kościele.

Bracia Kaznodzieje za główne swoje zadanie uważali głoszenie Ewangelii "wszędzie, wszystkim i na wszystkie sposoby" Charakterystycznym rysem dominikanów jest pewien intelektualizm, wyrażający się w dogłębnym studium. Poznawanie Boga jest u dominikanów nierozłącznie związane z kontemplacją czyli osobistym spotkaniem, osobistą relacją z Bogiem. Podobnie jak u benedyktynów podstawą służenia Bogu było ubóstwo. Celem ubóstwa było naśladowanie Chrystusa, który także nic nie posiadał. Sądzono, iż pozbycie się wszelkich dóbr materialnych pozwoli lepiej słyszeć głos Pana.  

Z czasem obok nawracania, Dominikanie podjęli działalność ewangelizacyjną. Działając z upoważnienia kilku kolejnych papieży włączyli się do działań inkwizycji. Jak pisze Marrs „poddawali oskarżonych niewypowiedzianym torturom”. Z upływem lat i szerzenia się herezji, do jej zwalczania w coraz większym stopniu dołączyli i Franciszkanie.

Źródło: Publikacje w internecie

KOMENTARZE

  • @autor
    //W 1525 r. w Krakowie zawarto układ: wielki mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern, wszyscy bracia zakonni i poddani zakonu mieli przyjąć luteranizm (rezygnowali w ten sposób z opieki i protekcji papieża i cesarza). //

    Warto zapoznać się z narracją Konecznego;

    "Teoria Grunwaldu" Konecznego, w której opisuje m.in. te same wydarzenia:


    "Papież wezwał obie strony walczące przed forum soborowe. Polacy wiedzieli, że w Konstancji dużo znaczy i wiele może cesarz Zygmunt Luksemburczyk, Polski wróg największy, że siła biskupów, prałatów i uczonych mężów sympatyzuje z Zakonem. Wiedząc to, pojechali. Przechodzili tam nieraz chwile nadzwyczaj przykre, przez sytuacje najcięższe; zostali, wytrwali całe trzy lata i dzięki temu na koniec wygrali.

    Wieźli z sobą broń nowo wynalezioną, która wprawiła w zdumienie zebranych Ojców soborowych, a zgromadzony kwiat inteligencji europejskiej nieraz w osłupienie, zwłaszcza prawników .

    Wieźli uczony traktat, scholastyczny: Tractatus de potestate papae et imperatoris respectu infidelium. Autorem był Paweł Włodkowic z Brudzewa, doktor dekretów, rektor uniwersytetu jagiellońskiego, kanonik i kustosz katedralny krakowski, geniusz, godzien, by go stawiać, jako odkrywcę, obok Kopernika, by go czcić i szczycie się nim na równi z tamtym.

    Dokonał on dwóch odkryć:

    1) że względem pogan obowiązują te same prawa, co względem chrześcijan,

    2) że nie wolno przemocą narzucać wiary.

    Z tych dwóch tez wypływała już konsekwentnie ruina i teorii imperialistycznej i związanej z nią racji bytu Zakonu.

    Twierdzenia Brudzewskiego, tak proste dziś dla nas, a i w poprzednich epokach spotykane, były na owe czasy rewolucyjnymi. Rozbijały pośrednio formę ustroju europejskiego, co też miało się niebawem okazać jawnie.

    Strona przeciwna tem bardziej akcentowała zasady imperialistyczne i wysnuwała z nich jak najdalsze konsekwencye. W roku 1916 będą mogli Niemcy obchodzić pięciowiekowy jubileusz hasła ausrotten. Falkenberg głosił bowiem w r. 1416, że nie może być większej zasługi wobec chrześcijaństwa, jak walczyć z Polakami; dla obrony porządku chrześcijańskiego wolno bez grzechu zabić każdego Polaka, dostojnikom zaś polskim i królowi należą się szubienice. Takich rzeczy nasłuchali się polscy delegaci w Konstancji i zostali, (nie myśląc ustępować pola nieprzyjaciołom). Dzisiejsze pokolenie zarzuciłoby im "brak godności narodowej", gdyby się bardziej interesowało historią polską i wiedziało o tych faktach.

    Brudzewski zadał Zakonowi klęskę jeszcze cięższą, niż Witold i Zyndram z Maszkowiec. Ludzie dobrej woli poczęli opuszczać sprawę Zakonu. Odtąd mógł Zakon trzymać się już siłami tylko tych, dla których był "szpitalem". Wysychać poczęły źródła, z których płynęły opieka i wsparcia całej zachodniej Europy, Zachód był odtąd neutralnym w dalszych wojnach krzyżacko - polskich.

    (...)

    Polska ówczesna sprawiała Europie raz wraz niespodzianki. Dnia 15 października 1432 przeprowadził Oleśnicki równouprawnienie schizmatyków. Prosta konsekwencya nauki Brudzewskiego! Skutek był cudowny; całe powiaty wyrzekały się Swidrygiełły. Dzięki temu sojuszowi z husytami można było ukończyć "wielką wojnę", zwłaszcza, że Zygmunt Luksemburczyk, chociaż panował na Węgrzech, nie śmiał już urządzać stamtąd drugiej wyprawy na Kraków, bo Stany węgierskie zawarły poza jego plecami przymierze ze Stanami polskimi!

    Wygraliśmy więc "wielką wojnę". Dzięki temu, żeśmy (nie wyrzekając się ani katolicyzmu, ani jak najgorliwiej uprawianej propagandy katolickiej) nie byli wrogiem nikomu za to, że był innej wiary (husyckiej, schizmatyckiej); żeśmy na miejsce poddaństwa państwowego wstawili pojęcie obywatelstwa; żeśmy głosili zasadę, że nie społeczeństwo ma służyć tronowi, lecz tron społeczeństwu i pozyskaliśmy dla tej zasady ościenne ludy; żeśmy burząc imperializm podnieśli sztandar braterstwa narodów, a pozostając sami katolikami, pojmowali to braterstwo bez względu na wyznanie.

    I odtąd rośliśmy stale, pókiśmy zostali wierni teorii Brudzewskiego.

    (...)

    Te rzeczy trzeba dopiero badać. Mówi się, że byliśmy tu w Krakowie epigonami scholastyki. Jakież to epigonostwo, co wydaje nowe teorie, wiodące na wieki całe do nowego, a lepszego ułożenia stosunków społeczeństw. Nigdy z epigonostwa nie wykuje się kultura narodowa, a wszak to stało się na tle naszej scholastyki.

    Kultura ta opartą była na tak głębokich podstawach, że nie poruszył jej ani legizm. Przyjęliśmy humanizm oprócz legizmu i u nas nie było recepcji prawa rzymskiego i związanego z tym nowego rozwoju teorii imperialistycznej, przeinaczonej w zmienionych czasach i warunkach na zasady despotyzmu i wszechwładzy państwa.

    Rzut, dokonany przez krakowskich scholastyków z początkiem XV wieku, był tak potężny, że starczył na półtrzecia stulecia. Epigonowie nie miewają takiej dużej ręki. W scholastyce naszej kryje się jakaś tajemnica. Mnie nie jest danem więcej, jak wskazać jej istnienie innym, szczęśliwszym, którzy ją odkryją. Ale to zrobione być musi, I jest to obowiązkiem tej Szkoły, której rektor stał się prawdziwym Ojcem Ojczyzny na cały okres jej świetności. Teoria Grunwaldu musi być zbadaną do gruntu.

    Wygraliśmy i staliśmy się nie tylko mocarstwem, lecz nowym, samodzielnym czynnikiem kulturalnym, dzięki temu, że czyny nasze nie były ślepe, lecz oparte na wielkiej a pozytywnej teorii. Poruszyliśmy pół Europy do nowego życia, bo mieliśmy w sobie kulturę czynu, mając najpierw dokładnie uświadomione inpotentia, co się ma wprowadzić in actum, w myśl wielkiej tezy św. Tomasza z Akwinu:

    Movere nihil aliud est, quam educere aliquid de potentia in actum.

    Plemię Brudzewskiego miało czym movere, bo miało teorię, posiadło własny pogląd na świat, pogląd wywołujący postęp, twórczy pogląd.

    Dziś pisać o tym ogromnie smutno, w otoczeniu pokolenia, które karmi się teoriami niemieckimi i rosyjskimi i bierze je za własne, gdy po polsku spisane, już nawet rozpoznać nie umie, że to tylko... wolny przekład. Czym my mamy Polskę movere nie mając jej w samych sobie in potentia ? Wszak stając się polską imitacją Prusaków i Moskali, tracimy władzę nad dalszym biegiem sprawy polskiej.

    Lęk zdejmuje w smutną rocznicę Grunwaldzką nie dla ustawy o wywłaszczeniu, nie dla nacjonalistycznej reakcji rosyjskiej. Od takich rzeczy my silniejsi. Ale co pomogą serca polskie, gdy mózgi polskie będą zgermanizowane i zrusyfikowane?

    Wyrzeknijmyż się w tę rocznicę stosowania do sprawy polskiej pruskich i moskiewskich poglądów na świat, a gdy to nastąpi, będzie można zawołać pomimo wszystko: Sursum corda."

    http://circ.nowyekran.pl/post/30476,jak-polacy-narod-wybrany-uratowali-cywilizacje-chrzescijanska

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031